środa, 2 grudnia 2015

7. Stul kości pod kocykiem.../cz. I - jeffi'k

   Nazywam się Jessica. Chcę wam opowiedzieć co mi się przydarzyło. Był zwykły jesienny dzień, padał deszcz. Wracałam ze szkoły z kolegą.

   Szliśmy przez szare miasto, rozmawialiśmy o bzdurach.

- Jak tam u ciebie w szkole gówniaro? - zapytał w przyjaciel. Wspomnienia dzisiejszego dnia przeleciały mi przez umysł. Przypomniałam sobie jak chłopak mnie zranił i pokłóciłam się z przyjaciółką.
- Okej, chociaż bywało lepiej... A u ciebie? - Wiecie jak to jest kiedy wasz przyjaciel zna was bardzo dobrze, a może nawet lepiej niż wy sami znacie siebie?
-  Już ja znam ten wyraz twarzy... Kogo mam zabić? - uśmiechnęłam się mimowolnie.
- Nieważne... Bardzo go kocham, ale dziś mnie odepchnął od siebie... Co powinnam zrobić?- zapytałam się go. On spojrzał na niebo, a chwile po zastanowieniu odpowiedział:
- Zebrać ludzi i mu dojebać... Nie jesteś kimś kogo można ranić, okłamywać czy odpychać od siebie... Nie pamiętam ciebie takiej. Zranionej, smutnej i ze wzrokiem zbitego kundla... Nigdy taka nie byłaś, martwię się o ciebie, ale jeżeli ktoś cię zranił ty masz mi o tym powiedzieć, a ja mu dojebie - spuściłam na chwilę głowę. Miałam ochotę się popłakać. Chciałam przestać dusić to w sobie, ale nie chciałam mu pokazać, że robię się słaba.
- Wiesz jak to jest kiedy osoba która ci się podoba nagle mówi, że do siebie nie pasujecie, za krótko się znacie, coś jest ważniejsze od ciebie, bądź różnica waszego wieku jest według niego za duża? Nie chcesz żeby tę osobę spotkało cos złego, ale nie chcesz być natrętnym... Kiedy czujesz się bezużyteczny i chciałbyś nie istnieć? Ja tak mam od tamtego zdarzenia cały czas... Ale nie chcę nikogo na niego zsyłać, a wiesz czemu? - przyjaciel spojrzał na mnie i pokręcił przecząco głową - Bo nic na lepsze się nie zmieni, a może się nawet pogorszyć, bo chcesz chociaż móc widywać tę osobę raz na miesiąc, byleby usłyszeć jej głos, byleby tę osobę zobaczyć... A napadnięciem na niego nie zmusisz go do miłości... I nawet nie chcesz go zmuszać bo wiesz, że może być nieszczęśliwy... - pojedyncza łza spłynęła po moim poliku, paląc mnie niemiłosiernie. Na szczęście wcześniej zaczęło padać i nie było widać, że się popłakałam... 
   Byliśmy już pod moim blokiem więc pożegnałam się z przyjacielem i poszłam do domu.

************ ~` 23:33

   Podobno jeżeli spojrzysz na zegar, a na nim trzy ostatnie cyfry to będą trójki, to przydarzy ci się coś okropnego. Ja oczywiście w te bajeczki niespecjalnie wierzę.
Grałam sobie spokojnie w Grę kiedy nagle ktoś zapukał do drzwi.
Moi rodzice wyjechali zostawiając mnie samą na dwa miesiące.
   Powiem szczerze,że nie jestem realistką i wierzę w duchy i inne koszmarne rzeczy, ale nie w przesądy. Pomijając fakt, że kocham także Horrory.Oryginalnie, co nie? Poszłam do kuchni i wzięłam tasak do mięsa. Podeszłam do drzwi i wyjrzałam przez judasza. Światło było zgaszone i nic nie widziałam. Czekałam tak chwile przy drzwiach, aż usłyszałam ponowne pukanie. Z czasem przerodziło się  ono w walenie do drzwi. Bałam się i nie chciałam ich otwierać. Nastała chwila ciszy, potem ktoś zaczął majstrować przy zamku. Przerażona pobiegłam do pokoju, opatuliłam się moim czarnym kocykiem i  schowałam się pod łózko. Miałam nadzieję, że to tylko... No właśnie, nie miałam żadnego pomysłu na uspokojenie się, a wytłumaczenie - To tylko wiatr nie ma się czego bać - nie wchodziło w grę. Usłyszałam huk zamka i skrzypienie otwieranych drzwi. Słyszałam bicie mojego serca i zaczynałam bać się coraz bardziej że ten ktoś tez je usłyszy. Słyszałam kroki. Schowałam się głębiej pod łóżko. Kiedy ten ktoś wszedł do mojego pokoju pomyślałam sobie, że to koniec. Intruz przeszedł sobie po pokoju. Usłyszałam szmer kartki i pstryknięcie długopisu. Bałam się, ale także ciekawiłam tym co się dzieje teraz i tym co się stanie zaraz. Nagle kartka pojawiła się przede mną. Ten ktoś ją upuścił specjalnie i poszedł do salonu. Kiedy byłam pewna że wyszedł wzięłam kartkę i spróbowałam odczytać. Nie dość, że pismo było niewyraźne to było strasznie ciemno. Zauważyłam moja stara lampkę, która dawała bardzo mało światła, tak około na trzy centymetry. W tym momencie ucieszyłam się, że zamiast sprzątania wrzucam rzeczy pod łóżko. oświetliłam sobie kartkę i zaczęłam odszyfrowywanie listu. 

           



" Witaj!
Nie miałem co dzisiaj robić więc do Ciebie przyszedłem.
Nie znamy się, ale przyszedłem po to, aby Cię poznać.
Nie bój się, nie mam złych zamiarów. 
Poczekam na Ciebie w salonie.

                                               Jeff The Killer.

Ps.: wiem, że jesteś pod łóżkiem...   ;)  "




   Moje źrenice zwęrzyły się ze strachu. Oniemiałam z zaskoczenia. Jeszcze raz przyjrzałam się podpisowi: Jeff The  Killer. Niewyraźne pismo, kartka była także lekko pobrudzona krwią w paru miejscach.... "Nie bój się... " - Jak mam się nie bać, skoro w moim domu siedzi sobie seryjny morderca?! "Okej... Jessica, poradzisz sobie, weź się w garść" - powtarzałam sobie w głowie. Wyszłam spod łóżka i skierowałam się w stronę salonu. Usłyszałam jak gra włączony telewizor, kiedy byłam przy wejściu mocniej ścisnęłam tasak. Wzięłam głęboki wdech i weszłam powoli do pomieszczenia. Widziałam, że ktoś siedzi na kanapie i ogląda... Mini Mini... Seryjny morderca oglądający bajki dla dzieci? I to do tego My Little pony? Woah, koleś musi mieć nieźle nasrane we łbie. Podeszłam powoli do kanapy i kucając spróbowała przyjrzeć się mordercy. Wyglądał na zafascynowanego bajką. Dotknęłam delikatnie jego ramienia, prawie je musnęłam. Liczyłam, że tego nie poczuje, a ja dalej będę mogła go obserwować. Tak się jednak nie stało.
- Boisz się? - zapytał. Nie byłam pewna czy powinnam odpowiadać czy może milczeć. Jednak zebrałam się w sobie i cichutko powiedziałam;
- Seryjny morderca siedzi sobie na kanapie u mnie w domu kiedy nie ma rodziców... Wiesz co? Nie, wcale się nie boję jestem w skowronkach, że mnie odwiedziłeś... Tymbardziej, że się tego bardzo spodziewałam. - Zobaczyłam, że jego policzki są zakrwawione, ujrzałam także coraz bardziej poszerzający się uśmiech. 
- Nie musisz się bać, nie mam złych zamiarów... - zapewnił mnie - ... no, a przynajmniej nie teraz... - w głowie miałam same najgorsze scenariusze. Spojrzał na mnie kątem oka. 
- Czego ode mnie chcesz? - zapytałam niepewnie. 
- Zagrajmy w grę! W chowanego! Co ty na to? - Nagle podskoczył obracając się w moja stronę. - Zasady są takie: Ja szukam, a jak cię znajdę to będę mógł zrobić z tobą co zechcę! No, a jeżeli się zameldujesz przy ścianie i ja przegram to zrobię co tylko będziesz chciała, co ty na to? - rozważyłam wszystkie za i przeciw.
- A jeżeli się nie zgodzę? - zapytała z ciekawości. 
- To cię teraz położę spać... - wiedziałam, że chodzi tu o to, że mnie zabije.
- A jeżeli mnie znajdziesz to mam jakieś szanse jeszcze na wygranie gry? - Obmyślałam już plan działania.
- Jeżeli cie znajdę możesz uciekać i wyrywać się ile będziesz chciała i tak jestem szybszy, zwinniejszy i silniejszy... - uśmiechnął się, ukazując pokrwawione zęby.
- Zgoda... - westchnęłam - ...Do ilu liczysz?
- Do 15... Bo tylko do tylu umiem... - spuścił smutno głowę, zrobiło mi się go jakoś, dziwnie żal. Sama nie wiedziałam czemu.
- Jak skończymy się bawić, to nauczę cię liczyć do stu, co ty na  to? - uśmiechnęłam się do niego przyjaźnie.
- Naprawdę? Obiecujesz? - kiwnęłam potakująco głową i ruszyłam na poszukiwania dobrej kryjówki. Słyszałam , jak Jeff głośno liczył. Miałam jeszcze jakieś siedem sekund. Zdecydowałam się schować do szafy w pokoju rodziców. Kiedy morderca zaczął "polowanie". Mój oddech był bardziej przyspieszony, niż wcześniej. Bałam się, ale czułam także coś podobnego do... podekscytowania (?). Nie wiem jak to nazwać ale rosnąca adrenalina to coś czego w tym momencie się najmniej spodziewałam. Naprawdę. Zwykle adrenalinę odczuwam kiedy świadomie robię coś "złego" lub coś mi się podoba a jest zabronione. Chowanie się przed seryjnym mordercą nie jest raczej zabronione.  Wszedł do pokoju rodziców. Otworzył szafę jak gdyby szukanie mnie nie było jakoś specjalnie trudne. 
-Czekaj! - zawołałam przerażona, o dziwo morderca zatrzymał się.
- Co? - zapytał zaciekawiony.
- Wszystkie chwyty dozwolone? - zapytałam, bo skoro gra toczyć się będzie do puki nie wygram, a skończy się kiedy się zamelduje, to mam szanse.
-- Jasne, czemu nie! - zawołał radośnie. Odbijając się stopą od końca szafy pchnęłam go. On wyleciał i upadł, a ja miałam czas na wzięcie wazonu i rozbicie mu go na głowie. Miałam złe myśli co do tego pomysłu, ale udało mi się go uderzyć na tyle mocno żeby zemdlał. Przetargałam jego ciało do pokoju. Nie wiedząc co zrobić zaklepałam się i zmęczona wrażeniami położyłam obok niego. Po chwili zasnęłam, nie wiedząc co się stanie.

******************************
Liczę, że się podoba. Sorki za tak niska aktywność ale nie daje sobie rady bo w Hiszpanii (czyli tam gdzie aktualnie się znajduje) nie mam dużego dostępu do neta. :(























sobota, 14 listopada 2015

3. Mrs. Rape


          Wstałam z łóżka i powędrowałam do łazienki. Kiedy spojrzałam w lustro zobaczyłam moją zmasakrowana twarz. Mój wczorajszy makijaż rozmazał się i wyglądałam jakbym była po zerwaniu. Spojrzałam na włosy.

       - Boshe! Wyglądam jakby mnie piorun jebnął! - Spojrzałam na paczkę linków przy lustrze - Ciekawe ile wczoraj paliłam... O cholercia, ja nic nie pamiętam! Wait!* Wczoraj była. impreza u Hazy i Akiriusza... - to wyjaśniało czemu nic nie pamiętam. Wzięłam prysznic. Uwielbiam czuć na sobie strumyki gorącej wody. Jestem wtedy najbardziej zrelaksowana. Wyszłam z pod prysznica, wytarłam się i ubrałam bieliznę. Szybki make-up, włosy na lakier i jestem gotowa. Teraz tylko się ubrać. Podeszłam do szafy i wybrałam z niej najodpowiedniejsze ciuchy na "TEN DZIEŃ"! Czyli dzień w którym zobaczę mojego Niuńka!  Widzę go tylko co dwa tygodnie na kółku Otaq, odbywa się ono w innym gimnazjum, ale nauczycielka prowadząca te zajęcia pozwoliła mi przychodzić. Gdyby mi nie pozwoliła, załamałabym się, bo nie widziałabym mojego senpai'a* i mojego ukosianego. Oczywiście mój Niuniek nie wie, że jest mój i nie wie, że ja go nazywam Niuniek. A Senpai to Senpai. On jest był i może niedługo go stracę. Ma siedemnaście lat i szczerze mu życzę żeby nie zdał.  Chcę żeby został przy mnie jak najdłużej. Go widuję trochę częściej bo czasami widzę go na mieście, ale Niuniek jest No life'em i go nie widzę już tak często.  
-W miłości i na wojnie wszystkie chwyty dozwolone... - spojrzałam na siebie w lustrze. Dziś lekcje były odwołane więc miałam więcej czasu na myślenie o tym co będzie na kółku. Tę "lekcję" otaq poprowadzi moja one-chan*. Będzie o Elswordzie*.  

*****~` 6 godzin później.
Właśnie miałam wychodzić. Zamknęłam za sobą drzwi i powędrowałam do gimnazjum w którym odbędą się zajęcia. Gimnazjum znajduje się obok mojego bloku, tak więc nie miałam dużo do przejścia.
 Weszłam po schodach na trzecie piętro i powędrowałam do klasy. "On" już tam był. serce zaczęło mi szybciej bić. Byłam oczarowana. Koszula w kratę (którą nosi praktycznie cały czas dop.aut.), ciemne jeansy i czarne glany pod kolana. Wyglądał wspaniale! Spojrzał się na mnie i uśmiechnął, a potem podszedł do senpai'a i o czymś rozmawiali.
Tak dawno nie słyszałam ich głosów.
- Ohayo* One-san* - przywitała mnie moja przyjaciółka Haruka Nanase.
- Ohayo Ne-chan*, jak tam organizacja? - zapytałam ale myślałam cały czas o Niuńku.
- A no dobrze, Senpai  przyniósł laptopa i mogę wreszcie zacząć prezentacje, Alie mnie tak wkurwia... ykhm... Sumimasen*... denerwuje... - zaśmiałyśmy się i powędrowałyśmy na swoje miejsca. Ne-chan poszła na podwyższenie w klasie aby opowiedzieć o swojej prezentacje.
- Uwaga! Prezentacja dotyczy podstaw Elsworda, ponieważ na więcej czasu nie miałam. Czasu nie miałam ponieważ nasz wspaniały przewodniczący kółka Otaq poinformował mnie zbyt wolno o dzisiejszych zajęciach. - spojrzała na Aliego (czyli Niuńka) i obróciła się ostentacyjnie w stronę laptopa. Alie nie wydawał się ani trochę ruszony tym co powiedziała Haruka-chan więc usiadł i zaczął popijać swoją herbatkę.




                                                

~`*** Po prezentacji - 2 godziny później



 Wyszłam ubrana w płaszczyk z klasy i poszłam w stronę wyjścia ze szkoły.
    
Momentalnie ktoś podstawił mi haka, zasłonił mi czymś oczy i zatkał usta ręką. Przytrzymał i pociągnął sama nie wiem gdzie. Zaczęłam szarpać się w panice. Ktoś rzucił mnie na ziemie i zaczął rozpinać moje guziki od płaszczyka. Nie wiedziałam co mam robić, bałam się. Ktoś w bezładnym pośpiechu rozbierał mnie, a ja nie mogłam nic z tym zrobić. Spróbowałam go kopnąć nogą ale uniknął mojego uderzenia i zaczął męczyć się z rozpięciem mojego stanika.
- Kurwa... Jaki masz rozmiar spadochronu, co złotko? - kiedy usłyszałam ten głos... To był głos Aliego, nie mogłabym się pomylić. Pojedyncza  łza spłynęła po moim poliku. Alie szybko uporał się z zapięciem i zaczął zachłannie ssać moje sutki. Byłam zszokowana.
- Alie, Czemu? - zapytałam cicho licząc na to, że nie usłyszy.
- Bo chcę - odpowiedział. "Bo chcę" - powtórzyłam sobie w myślach. "Jak on tak może!? Bezprawnie! To terroryzm, to... ma rację Jest silniejszy, a jeżeli już to co potem? Co się teraz stanie?" - zapytałam sobie w myślach i zaraz otrzymałam dość brutalną odpowiedź.
- Masz ochotę się ruchać? Bo ja tak...


****************************
Ohayo!
Nie miałem czasu na napisanie więcej ale obiecuję, że następna część będzie dłuższa i ciekawsza :P







piątek, 16 października 2015

2.Walentynki - Levi x Eren

Uwaga czytelniku!
Ten oneshot to Yaoi! (boy x boy)
Jeżeli nie lubisz rzeczy tego typu, nie czytaj!


********



Walentynki – światowy dzień miłości i zakochanych. Piętnastolatek biegł właśnie do sali w której odbywał się trening. Otworzył drzwi z hukiem.

- Przepraszam za spóźnienie! – powiedział zasapany. Chciał zrobić krok do przodu ale potknął się o własną nogę i poleciał w stronę kaprala. Levi złapał go i spojrzał na niego surowo.

- Mogę wiedzieć dlaczego się znów spóźniłeś? – zapytał kładąc nacisk na „znów”.

- Prze-praszam, ale mój budzik się… eto-e… zepsuł i no… nie wyrobiłem się… - odpowiedział jąkając się i rumieniąc, ponieważ było to kłamstwem. Tak naprawdę w pokoju masturbował się przy zdjęciu swojego kaprala. Od dość długiego czasu był w nim zakochany. Wiedział o tym i był tego w stu procentach pewny. Kapral Levi znów zmierzył go chłodnym spojrzeniem i kazał iść na swoje miejsce. Chłopak posłusznie wykonał polecenie. Kapral wykonywał różne ćwiczenia rozciągające. Kiedy zaczął robić skłony i przysiady piętnastolatek przyglądał się mu bardzo uważnie. „Nie zauważyłem, że Levi-sama ma taki seksowny tyłek” – stwierdził w myślach. Kiedy ćwiczenia się skończyły wszyscy wychodząc przychodzili obok ich nauczyciela, a młody chłopak wpadł na wyjątkowo szalony pomysł. Przeszedł w tłumie obok obiektu swoich westchnień i namiętnie ścisną jego lewy pośladek i wsunął mu szybko walentynkę do kieszeni. Po czym ruszył do wyjścia pewny, że nie zauważył kto to zrobił. Kiedy już był przy wyjściu.

- Eren Yeager… zostajesz ze mną na pogaduchy, teraz – powiedział kładąc nacisk na ostatnie słowo. Oczy Erena rozszerzyły się z zaskoczenia.

- Jak?! – zapytał zaskoczony.

- Potem ci powiem, a teraz chodź ze mną do mojego gabinetu, czeka cię ostra kara – powiedział uśmiechając się delikatnie. Piętnastolatek nie mógł uwierzyć swoim oczom widząc uśmiechającego się kaprala. W jego głowie na myśl o „ostrej karze” tworzyły się sprośne myśli.

 

******* - W pokoju kaprala.

- Siadaj, na kanapie – powiedział podchodząc do niego i siadając na fotelu na przeciwko niego.

- Kapralu, to nie ja… To… eee… - Eren chciał szybko wykręcić się z zaistniałej sytuacji, ale Kapral Levi szybko znalazł się przy nim i przycisnął palec do ust.

- Ćśśś…. Od jak dawna? – zapytał całując go po szyi i robiąc mu malinki.

- Od paru miesięcy… Ale jak to zauważyłeś… No tą walentynkę! – Eren zrobił się cały czerwony.

- Wiesz co? Zdradzę ci moja największą tajemnicę… Ja kocham się w tobie już od naszego pierwszego spotkania. Zawsze cię obserwowałem i widziałem każdy twój ruch. Jesteś taki uroczy kiedy się rumienisz… Mam ochotę cię zerżnąć jak dziwkę – pocałował go nagle w usta, a chłopak odwzajemnił pocałunek.

- Kapralu? Co teraz? – zapytał lekko speszony.

- Jak to co teraz? Idioto! Będziemy się pieprzyć! – rzucił się na zaskoczonego chłopaka i zaczął go rozbierać. Całował go tak zachłannie jakby nigdy miał go już nie zobaczyć. Jakby ta chwila liczyła się dla niego najbardziej, a tak właśnie było. Młody Yeager nie opierał się kapralowi. Wiedział, że teraz jest cały jego. Od zawsze tak było, ale teraz mógł mu się cały oddać. Ich pocałunki były gorące. Ich ciała były tak rozpalone jak nigdy, a oni sami tak podnieceni swoja obecnością, tak pochłonięci dogodzeniem sobie, że nawet nie zauważyli ile czasu spędzili obściskiwując się na kanapie.

- Chodź na łóżko, teraz zrobimy cos szalonego – powiedział kapral ciągnąc swojego przyszłego kochanka na jego łóżko. Ich ubrania zostały rzucone w kąt, ich języki znów złączyły się w gorącym tańcu, a ich ciała stykały się co chwilę. Wiedzieli czego chcą, byli tego pewni.

-Niech zgadnę, jeszcze nigdy „Tego” nie robiłeś? – spojrzał na rumieniącego się chłopaka.

- Nie, a to takie dziwne? Mam piętnaście lat i zakochałem się w trzydziestolatku, w dodatku tej samej płci co ja…. To normalne? – spojrzał pytająco na kaprala.

- A czemu nie? Tylko nikt nie może się o tym dowiedzieć. , proste. – puścił oczko do chłopaka i przewrócił go na brzuch – spróbuje być delikatny, ale powiedz jak zaboli – włożył w chłopca jeden palec i zaczął nim poruszać. Mina Erena wykrzywiła się z bólu, ale wytrzymał to, a już po chwili sprawiało mu to wielka przyjemność. Kapral włożył w niego dwa palce. Po kilku minutach zamienił palce na penisa. Wszedł w niego szybko i od razu zaczął robić gwałtowne pchnięcia.

- Aaa… aaahh, Kapralu! – jego jęki roznosiły się po pokoju. Na szczęście nikt po za pokojem tego nie usłyszał. Jednak dla bezpieczeństwa Ackerman zakrył jego usta ręką. Sam ledwo powstrzymywał się od jęków przyjemności.

- Jesteś cholernie ciasny, z wielka chęcią pomoge ci w rozciągnięciu cię – wyszeptał mu do ucha po czym polizał je. Zaczął znów robić mu malinki n szyi. Obaj byli u szczytu gdy nagle do jego pokoju ktoś zapukał. Ackerman wyszedł ze swojego kochanka, wziął koc i lekko uchylił drzwi.

- Czego! – wściekły, że ktoś przerwał mu rozrywkę spojrzał na małą dziewczynkę stojącą w drzwiach.

- Kupi pan ciasteczka od harcerki?

- Nie, nie kupię żadnych ciasteczek! Wara! – zamknął z hukiem drzwi i wrócił do ukochanego.

- Co się stało? – zapytał Eren

- Harcerki… - jęknął zdenerwowany – Dobra na czym skończyliśmy?

- Na tym, że już dochodziłem, a ty przerwałeś! – powiedział zawiedziony.

- Oj przepraszam – znów wszedł w swojego ukochanego – teraz już nie będę przerywać – pocałował chłopaka namiętnie i wrócił do pierdolenia go. Ten dzień młody Yeager spędził u swojego starszego kochanka. Był to najlepszy dzień w jego życiu, ale ten dzień mógł powtarzać za każdym razem następnego dnia i następnego. Teraz był cały swojego mentora i nic tego nie zmieni…

 

 

 

  Hejka!

To znowu ja Aki!

Oneshot LevixEren mi trochę nie wyszedł (wg mnie) ale mam nadzieje, że się podobało *w*

[Tak musiałem wcisnąć harcerki]

środa, 14 października 2015

1. Długi... - cz. I


    Młoda dziewczyna, na oko lat szesnaście wsiadła na swój czarny motor i pomknęła autostradą przed siebie. Jej długie czarne włosy powiewały na wietrze. Dziewczyna kochała szybką jazdę. Czuła się wolna, czując narastającą adrenalinę przyspieszyła. Chciała poczuć więcej. Można by pomyśleć, że to idiotka, że nikt normalny nie jeździ tak szybko. Że chce się zabić. Nic bardziej mylnego. Za dziewczyną jechało dwóch motocyklistów. Szybko wyciągnęła swój MP5K i zaczęła strzelać w ich stronę. Natychmiastowo pozbyła się dwóch konfidentów i pomknęła dalej.

Od trzech miesięcy była śledzona przez grupę terrorystów, za zabranie ich dokumentów, robienie zdjęć i kamerowanie ich posiedzeń, oraz szpiegowanie i zabijanie ważnych ludzi z tej organizacji. Dziewczyna wjechała do miasta. Szybko pojechała na miejsce w którym miała umówione spotkanie ze swoim zleceniodawcą. Zatrzymała się przy mężczyźnie w brązowym płaszczu. Wyglądał na około trzydzieści dwa lata.

- Jesteś pewna, że nikt cię nie śledzi? – zapytał podejrzliwym tonem.

- tak, ale było ich dwóch… chyba mnie nie docenili. Szybko sobie z nimi poradziłam – zapewniła pracodawcę.

- Masz dokumenty i resztę? – zapytał szybko po czym wyciągnął rękę w stronę dziewczyny.

- Tak, mam…-wyciągnęła pendrive i dokumenty po czym wręczyła je mężczyźnie – wszystkie zdjęcia i nagranie jest na tym, a jeżeli coś będzie nie tak to mam jeszcze pięć kopii. Mężczyzna szybko przejrzał dokumenty i wyciągnął kopertę z pieniędzmi. Dał kopertę dziewczynie.

- Dobra, a teraz spieprzaj za nim ktoś nas tu zobaczy – dziewczyna zastosowała się do polecenia i szybko odjechała. Sama nie wiedział jeszcze gdzie jedzie, ale jeszcze nigdy nie była w Kalifornii i chciała pozwiedzać. Zatrzymała się w jakimś hotelu. „Muszę sobie jutro załatwić obywatelstwo u Maxa” – pomyślała i położyła się na łóżku. Ledwo przymknęła oczy, a usłyszała pukanie do drzwi. Wstała, wzięła do ręki swój MP5K i delikatnie otworzyła drzwi. Drzwi zostały popchnięte gwałtownie do przodu odpychając tym samym dziewczynę, która nie złapała równowagi i przewróciła się, upuszczając swoja broń.

- Pieprzona gówniaro! Myślałaś, że jak wyjedziesz z miasta to o tobie zapomnę?! No to się pomyliłaś! – do jej pokoju wszedł siwowłosy, wysoki, napakowany mężczyzna. Ubrany był w czarna skórzana kurtkę, ciemne jeansy z łańcuchami i Glany z trzema klamrami i metalowymi kolcami. Miał żółte oczy i blizny na twarzy. Dziewczyna przestraszona szukała wzrokiem swojego MP5K. Zanim go spostrzegła mężczyzna zdążył do niej podejść i ją podnieść. Była słabsza.

- Gdzie moje pieniądze!? – jego głos był twardy i donośny.

- Daj mi jeszcze czas! – krzyknęła zrozpaczona.

- Kurwa jaki czas?! Dawałem ci już dwie szanse! Gdzie moje pieniądze?! – dziewczyna została rzucona na ziemię. Mężczyzna do niej podszedł i ukucnął przy niej.

- Powiedz gdzie są moje pieniądze albo nie będę już taki miły – dziewczyna spojrzała na niego błagalnie.

- Proszę daj mi jeszcze trochę czasu! Błagam! – facet pokręcił głową, wstał i spojrzał na nią z góry. Stał chwile w milczeniu. Dziewczyna przypatrywała mu się i zastanawiała co teraz się z nią stanie. Wiedziała, że nie da jej czasu i już nie będzie traktował jej tak ulgowo jak wcześniej.

 

Gwałtowne kopnięcie w brzuch. Dziewczyna odleciała pod ścianę, plując śliną z krwią. Mężczyzna znów do niej podszedł, podniósł ją jedną ręką i zaczął dusić.

Dziewczyna próbowała mu się jakoś wyrwać ale wiedziała, że jej się to nie uda. Obraz przed oczami zaczynał jej się zamazywać. Poczuła lecące po jej polikach łzy.

- Pro-szę… - wycharczała dalej duszona. Mężczyzna nie zamierzał przestać. Rzucił ją na łóżko. Dziewczyna wiedziała, że teraz już nie ucieknie i spodziewała się najgorszego. Facet zdjął kurtkę. Podszedł do łóżka i usiadł na dziewczynie.

- Pozwól, że obiję ci ten twój śliczny ryjek, okej? – uśmiechnął się obleśnie. Dziewczyna chciała krzyknąć, zawołać chociażby pomoc ale mężczyzna był szybszy. Padły pierwsze ciosy, potem kolejne. Dziewczyna nie wiedziała już od jakiego czasu jest bita. Była jednak pewna, że na tym to się nie skończy. Miała rozbity łuk brwiowy, złamany nos i pluła krwią, jej twarz ociekała krwią. Na szczęście nie wybił jej jeszcze żadnych zębów. Skończył. Nie czuła przez dłuższą chwilę żadnych uderzeń i tego bała się najbardziej. Poczuła jego usta na swoich. Nie chciała tego. Ostatkiem sił próbowała mu się wyrwać. Wiedziała co się zaraz stanie. Łzy ciekły z jej oczy strumieniami. Bała się…

 

 

                                                              C.D.N.

 

 

Hejka! Oto pierwsza część tego co zamówiła Taresha!

Podoba się? Mam nadzieję  :D

 

 

wtorek, 13 października 2015


Hejka!

Jestem Aki Anonim!

O czym będzie ten blog?

Sam jeszcze nie do końca wiem, ale sadzę, że będę tu wstawiał zamawiane w komentarzach bloga oneshoty.

 

Informacje które trzeba uzupełnić:

 

1.Jakiego gatunku ma być zamówiony oneshot.

 

2. Jakie postacie, oraz z jakiego anime bądź filmu one mają być. (Możecie także podać własne postacie ale do nich poproszę podstawowe info)

 

3. Jaki ma być oneshot. Macie dwie opcje do wyboru:

1 – Ja sam coś wymyślam, a wy mi piszecie czego chcecie najbardziej. (Np.: dużo Ecchi, Gore, może być też fantasy, albo co tam chcecie)

 

2 – Piszecie mi konkretne szczegóły tego jak na przykład sobie to wyobrażacie, a ja piszę to stosując się do poleceń. 

 

4. Który z Autorów bloga ma go zrobić?

- Aki Anonim (Ja – piszę wszystko))

 

- Saphira Cukierek (moja znajoma specjalizujaca się w Ecchi, Yaoi, Yuri, Hentai i te tematy)

 

- Taresha Tusia Shigura (wystarczy Tan – Specializuje się w Fantasy, Mordorze(Gore), no i Gangsta oczywiście XD)

 

- Megurine Luka ( Cycata specjalizuje się w Echci i komedii)

 

-  Sebastian Michaelis (Se Ba – Zajmuje się ogarnianiem stronki czyli poprawianie błędów, ale pisze także ciekawe Yaoi)

 

 

 

Nie wiem czy będą to same oneshoty czy może będzie to kilku partówka, ponieważ nie wiem czy stronka się „rozkręci”. :P

 

Liczę, że wszyscy się dogadają ^^

 



 

Dziękuję z góry za zamówienia i przeczytanie tego czegoś.

 



Uwaga czytelniku!
1. Jeżeli cos zamówisz, zostanie to "wyprodukowane" dopiero następnego miesiąca.
2. Wszelkie pytania dot. bloga i postów pisać w komentarzach.
3. Blog dopiero ro :Pzkręca więc proszę o:
- cierpliwość
- wyrozumiałość 
- I ciekawe pomysły na wasze oneshoty!