piątek, 25 marca 2016

5. Wielkanocny pocałunek... / Cz.: I

UWAGA!!!
Yaoi (boyxboy) - Nie chcesz nie czytaj!    


Włosy Kuroko pachniały szamponem bananowym a jego skóra ziołami, kusiło mnie to do rozpoczęcia pieszczot na jego ciele. Kocham jego wyraz twarzy kiedy jest mu dobrze kocham te momenty kiedy się czerwieni i jąka z rozkoszy. Poświeciłbym mu całe moje życie. Ale tak dla wyjaśnienia:
Nazywam się Taiga Kagami, mam 16 lat. Jestem jednym z koszykarzy liceum Seirin. Mierze 190 cm. wzrostu oczywiście - wyjaśniam żeby nie było  niepewności zboczuszki. Osoba leżąca obok mnie to Tetsuya Kuroko. Jesteśmy w tym samym wieku i gramy w tej samej drużynie, jednak dopiero od niedawna stał się on moim kochankiem. Pozwólcie, że wam to opowiem...

    Dzień przed wielkanocą mieliśmy trening. Trening jak trening. Wszystko było tak jak zawsze. Koganei co chwile się potykał, Hyuga pobił swoje okulary obrywając piłką, a Aoba jako trenerka była jak zwykle antypatyczna i ostra - w złym znaczeniu tego słowa - po prostu nieznośna. Trening sam w sobie minął dość szybko i w miarę sprawnie, na szczęście bez większych strat w postaci stłuczonych okularów. Hyuga oczywiście obwiniał o to Izukiego, który był niewinny. Właściwie to mi się wtedy omsknął palec, ale w sumie nie ma po co się przyznawać bo skoro wina spadła na Shun'a to już jego problem. Po treningu wszyscy skończyli zapoceni pod prysznicami.Myłem włosy, nawet nie zauważyłem kiedy zacząłem się przyglądać Kuroko. Miał bardzo zgrabny tyłek, ale większą uwagę przyparłem do ruchów jego ciała. Były tak płynne, że wyglądał jakby tańczył myjąc się. Delikatnie pocierał gąbką o swoje ramiona. Wyglądał na tak delikatnego, że lekkim pstryczkiem w czoło mógłbym go stłuc. 
Poczułem na sobie spojrzenia innych. 
- Co? - wszyscy luk niżej to ja też... - ...uops... mała awaria... No cóż wiecie, jak to czasami bywa... siła motoryczna uruchamia mechanizm i sprężynki skaczą... heheh... - zrobiłam głupia minę.
- Oj? Chyba przesadzasz...! Przecież nasz Kuroko nie jest aż taki seksowny! Ja tez jestem niezły co, nie? - Mitobe podchodził do mnie powoli.
- ...eee? Co? - zapytałem zdezorientowany. Nagle zostałem powalony na ziemie przez Tetsuyę, a Rinnosuke zaczął błądzić rękami po moim torsie...

                      - To się nie skończy dobrze.... - stwierdziłem.

środa, 23 marca 2016

4. Długi cz II - Depresja

I'm nobody's little girl, it's too late for that shit.


Leave me out with the waste
This is not what I do
It's the wrong kind of place
To be thinking of you
It's the wrong time
For somebody new
It's a small crime
And I've got no excuse

2002-15-02 godzina 17:36 Kilka dni przed częścią pierwszą :P

Znowu dostrzegałam brud tego świata, czułam tę znaną mi odrazę do ludzi – psułam się od środka. Choruje, gnije i obumieram. Wiesz jakie to uczucie obserwować swój własny rozkład? Gdy widzę ludzi na ulicy zwyczajnie mi niedobrze. Gdy idą jak bydło na rzeź. Co za różnica zresztą? Życie nie jednemu zgotuje podobny los. To jeszcze normalne – przynajmniej u mnie na porządku dziennym. Coś w każdym razie gniło, zaczynało śmierdzieć.

Chcąc nie myśleć o tym, uciekałam w świat marzeń. Doskonale pozwalały odreagować na to co czułam. Bo to czego mi czasem brakuje to, o ironio, poczucie bezpieczeństwa. Siła wcale go nie zapewnia.
Myślę, że czasami trzeba zapomnieć siebie. Pozwolić sobie zatęsknić za sobą. Wracasz wtedy do siebie i może się ucieszysz.

Nie lubiłam wtedy u niego zasypiać. Bo nie można się wyspać kiedy boisz się poranka. Bałam się jego porannego pośpiechu, mojego zawstydzenia. Obojętności jednak, bałam się najbardziej.
Przypominałam sobie wtedy wspólne momenty, czułe spojrzenia, szepty do ucha, i moje małe plany jak to będzie-plany tylko w głowie, za bardzo bałam się je wypowiadać. Przypominałam sobie to wciąż, aż czułam smak startej do krwi pamięci. Jednak on rzadko był. Nawet jak był to go nie było. Był nieobecny nawet wtedy kiedy chciałam mu powiedzieć, że go za te nieobecność nienawidzę.
Zapominałam o wszystkim jednak kiedy go widziałam. 

Często zasypialiśmy razem, na osobnych łóżkach. W osobnych pokojach, w innych miastach. Chyba nie przeszkadzało mi to tak bardzo.

                            ...........................................

Rzeczywiście przetrwałam te kilka dni u niego. Nie zrobiłam przez ten czas oczywiście nic produktywnego.
No chyba, że jedzenie, spanie i granie w LOL'a można nazwać produktywnym. W końcu siódmego dnia stwierdziłam, że czas wziąć się za siebie!
Wstałam z kanapy i powiedziałam do siebie:
- Kupie sobie mieszkanie, znajdę pracę i będę żyć! - po czym usiadłam znów na kanapie i stwierdziłam.
- Ale muszę najpierw zjeść pizzę...

.............................


 Kiedy poinformowałam Akirę, że się od niego wyprowadzam dał mi pieniądze na dom. Miał u mnie plecy więc to po części spłaciło jego dług wobec mnie.


******************************  - Dwanaście dni później

      - ... No i pomalowałam pokój na czarno...
- To ci nie pogłębi depresji...? - zapytała Eliza.
- Wątpię, chyba gorzej być nie może... - stwierdziłam patrząc na moje nowe, białe storczyki kwitnące w doniczkach na parapecie. 
- No nie wiem, ty lubisz szorować po dnie...
- ... Może masz rację... 
- No cóż ja spadam, papa!
- Dzia... - odłożyłam telefon i poszłam do toalety.
Stwierdziłam, że dzisiaj przydałaby mi się długa odprężająca, gorąca kąpiel. Nalałam wody i weszłam do wanny. Zamoczyłam się w ciepłym, moim nowym, chwilowym narkotyku. Zrelaksowana rozluźniłam mięśnie i pozwoliłam zabrać się do krainy morfeusza.
Mój sen nie trwał jednak długo. Obudziłam się w zabarwionej na czerwono wodzie.
- Wodospad Lucyfera... - Spojrzałam na swoje włosy. Co prawda nie były one długie jednak dokładnie widziałam na nich krew. 
- Będzie je ciężko doczyścić jak zaschnie... - westchnęłam zrezygnowana. Wyszłam z wanny i sięgnęłam po ręcznik po czym się nim wytarłam. następnie zaczęłam rozczesywać moje włosy grzebieniem.  
-Krew właśnie zczesywałam z włosów,
 gdy wpadła grupa komandosów...
Nie znasz dnia ani godziny,
 tylko bóg je zna...
Nie znasz dnia ani godziny,
 tylko ja je znam... - nuciłam pod nosem.
Ubrałam się i "oporządziłam" po czym stwierdziłam krótko:
- To jak scena z kryminału w moich majtkach....


*******************

Zagłada kwiatów trwa,
Koncentracyjny parapet,
W domu mam,
Zniknę zniknę,
Osiodłam tęczę,
I galopem stąd,
W stronę chmur,

Bawią mnie faceci, którzy próbują używać tekstu „Masz okres?” jako argumentu kończącego dyskusję. Mogę wtedy zbliżyć się i wyszeptać: „Zaczynam swój dzień od przebudzenia się w basenie własnej krwi. Chcesz żebym w ten sposób zakończyła twój?”
ale przynajmniej wiem, że nie jestem w ciąży.

niedziela, 21 lutego 2016

8. Wystawa... /cz.I - Strach.

    Danse macabre- taniec śmierci który zaczęłam tańczyć, może zbyt pewna siebie. Pamiętaj o znajomości kroków, to Cie może zniszczyć. 


Jaki piękny świat. Rok temu umarłam. Codziennie wracam z własnego pogrzebu. Samowystarczalność- do tego dążę, fanatycznie wręcz, czy to mnie zniszczy? 

Opowiem Ci przemilczany akt tęsknoty. Myślałam ze słowa można zastąpić dotykiem. Wiem że Ty wiesz że tak nie jest. Zapomniałam ze jesteś tylko człowiekiem. 



1769 wrzesień 14

 Siedzę w celi razem z innymi dzieciakami. Wszyscy zostaliśmy albo porwani, albo sprzedani przez własną rodzinę. Ja zostałam sprzedana, potem chciałam uciec i mi się udało, ale po jakimś czasie znów zostałam zniewolona. Nie miałam szans, byłam słaba.... I dalej jestem słaba. Nie jadłam od trzech tygodni, a nie piłam, już sama nie wiem jak dawno temu. Dziś dopiero dali nam kawałek chleba, trochę wody i kazali się umyć. To dziś jest dzień wystawy, dlatego "zadbali" bardziej o nasz wygląd. 

    W końcu przyszła kolej na mnie. Kiedy przeszedł po mnie mężczyzna wiedziałam, że albo dziś im ucieknę, albo zostanę czyjąś niewolnicą. Szarpałam się ile miałam sił, wyrywałam i rzucałam na wszystkie strony. Wszystko na marne. Mężczyzna zaprowadził mnie siłą na scenę. Oślepiły mnie światła więc przymknęłam nieco oczy. Z czasem przyzwyczaiłam się do tego i rozejrzałam się po ogromnej sali. Było tu mnóstwo ludzi. Wszyscy się na mnie patrzyli.
- Jessica Tora! Lat 16, czarne włosy i dziko zielone oczy! Drodzy panowie idealna do sami wiecie czego!... - mężczyzna spojrzał się na mnie oblizując. Mój wzrok przypominał w tamtym momencie dzikie zwierze w klatce.  Chcące odzyskać wolność, pewne tego o co chce walczyć. - Kto ile da za tę śliczna dziecinę?
- 1000 euro! - padła pierwsza cena. Mało  - pomyślałam.
- 5 i pół! 
- 12
-15 i pół - stawka była co chwilę podbijana, a ja liczyłam, że skoro nawet nie uda mi się uciec to trafie do jakiejś miłej starszej pani... Złudne nadzieje, co nie?
-18!
-28!
-49...! - było słychać szepty, spojrzałam na mężczyznę który dał tę cenę. Był gruby i ohydnie ubrany.
- 49 po raz pierwszy!...
- 94 tysiące funtów! - zabrzmiał głośno jakiś mężczyzna. Czarne włosy, czerwone oczy i ten jego uśmiech przyprawiły mnie o gęsia skórkę.
- 94 po raz pierwszy... - moje serce nagle zaczęło szybciej bić - ...po raz drugi...
- Nie!!! - wrzasnęłam zrozpaczona.
- ...i po raz trzeci! Dziecinka sprzedana dla Pana...
- Shina Vladimir Tepes....! - wszyscy nagle umilkli. Nie wiedziałam kim był ten mężczyzna, ale czułam, że ta cisza nie zapowiada nic dobrego.
Zaprowadzili mnie do jego samochodu. Kiedy mnie w nim zamknęli rozejrzałam się niepewnie. Nie poddam mu się, nie mu i nikomu innemu, uda mi się uciec.
  Mężczyzna wsiadł chwilę po mnie. Usiadł na przeciwko mnie i zaczął mi się przyglądać.
- Posłuchaj możesz mieć wiele, żyć sobie szczęśliwie i radośnie współpracując ze mną, lub... - spojrzał się na mnie i otworzył usta z zamiarem dokończenia.
- Nie mieć nic i nie współpracować? - zapytałam spoglądając w krajobraz za oknem. Nawet nie zauważyłam kiedy ruszyliśmy.
- Czytasz mi w myślach... - uśmiechnął się i puścił mi oczko.
Może na razie odpuszczę sobie walkę i zobaczę jaki jest w stosunku do mnie kiedy jestem posłuszna... Może później pokaże, że nie będę jego kolejną zabaweczką.  
- Więc? Co mam zrobić? - spojrzałam na niego pytająco.
- Na początek... - zamyślił się chwilę - ...Usiądź mi na kolanach! - powiedział, a jego oczy zabłysły niebezpiecznie. Wstałam i powoli, ociągając się zajęłam nakazane miejsce.
- Grzeczna dziewczynka... - pochwalił i objął mnie ręką w pasie, abym mu się nie wyrwała. Wziął do ręki kieliszek z ciemnoczerwoną cieczą, napił się jej i mnie pocałował. Poczułam wlewający się do moich ust, słodki płyn. Mężczyzna powtarzał tę czynność jeszcze kilka razy. Później chciał podwinąć moją koszulkę i zapewne mi ją zdjąć, jednak się od niego odsunęłam. Drzwi od samochodu otworzył nam szofer.
- Panie, jesteśmy na miejscu - mój właściciel spoważniał. Wziął mnie na ręce i szedł w stronę ogromnej posiadłości. Byłam speszona ale złapałam się go za szyję. Była okropnie zimna. Wtuliłam nos w przedramię. Pachniał znajomo,  jak gdybym już kiedyś czuła ten zapach.

Weszliśmy, a właściwie to ja zostałam wniesiona, przez wielkie,podwójne drzwi do holu. Był oszałamiająco piękny. Jakby mieszkał tu sam król świata.
 Zaburczało mi w brzuchu, a mężczyzna spojrzał się na mnie z uśmiechem.
- Z tego co słyszę jesteś głodna, na co miałabyś ochotę?
- A co znajduje się w menu? - Shina wyszczerzył się do mnie swoimi nienaturalnie dużymi kłami, co z początku nie wydawało mi się dziwne, jednak nie wiedziałam że zmieni się to w przeciągu kilku dni.
- Oprócz ciebie? Powiem to tak osobiście polecę ci Omlet francuski z serem i pomidorkami koktajlowymi z sosem z krewetek... Co ty na to? - otworzyłam lekko buzię z zaskoczenia. Ja dostane do jedzenia coś zjadliwego?
- Oczywiście! - uśmiechnęłam się szczerze.
- Jednak wpierw moja damo musisz się przebrać. Przyniosę ci ciuchy a ty zaczekaj na mnie w tym pokoju. Wskazał pokój palcem i odstawił mnie na ziemię. Poszłam tak jak kazał do pokoju. Kiedy otworzyłam pozłacane drzwi stanęłam w przejściu frenetycznie uśmiechając się na widok... nawet nie znam słów na opisanie tego pokoju. Mogłaby w nim zamieszkać księżniczka! Zahipnotyzowana pięknem pokoju weszłam do niego nie zauważając zamykających się za mną drzwi. Powoli oglądałam każdą, nawet najmniejszą rzecz oczarowana ich wyjątkowym wyglądem. Pomieszczenie było ogromne! Dotknęłam pościeli na łóżku z baldachimem, aż przeszły mnie dreszcze, tak delikatnego i przyjemnego w dotyku materiału jeszcze nigdy nie miałam w ręce. Właśnie zamknęłam oczy i wyobrażałam siebie śpiącą w nim. Jednak na moim ramieniu spoczęła dużych rozmiarów ręka, a jej właściciel w niewyobrażalnym tępie oplótł mnie drugą, podniósł delikatnie i położył na łóżku. Poczułam zapach Shiny. Czułam jak całuje mnie po szyi i ściąga ze mnie podartą koszulkę. Byłam sparaliżowana strachem i poddawałam się mu. Kiedy już byłam naga, mój właściciel ubrał mnie w suknie do spania. Spojrzałam na niego z przestrachem w oczach.
- Co? Myślałem, że będziesz świadoma tego, że to ja cie przebiorę... - właściwie to wiedziałam jednak nie myślałam, że zrobi to w taki sposób - ... Ciesz się, że byłem taki delikatny, bo mogłem to zrobić w inny sposób.

 Dostałam kolację do łóżka. Vladimir poinformował mnie, że jutro mnie obudzi o dziesiątej i do tej godziny mam czas spać. Czułam się jak w raju. Kolacja do łóżka, spanie do dziesiątej, delikatne traktowanie. Nie wiedziałam, że niedługo to się zmieni jednak liczyłam, że pozostanę tu jak najdłużej. Nawet nie zauważyłam kiedy opadłam w objęcia Morfeusza. Sen był przyjemny.

************************************
Eloszky ludziska! 
Nie pisałem nic (niestety) jednak: 
BARDZO WAS ZA TO PRZEPRASZAM!!!

Mam mnóstwo sprawdzianów i wgl... tak to u mnie wygląda chociaż jestę już dorosły :3 
To nie mogę się tym jakoś specjalnie cieszyć :')
Już niedługo druga część "Długów" i mam prywatne zamówienie którego klientka zgodziła sie na opublikowanie 4 partówka gdzie będzie harem, hentai, yaoi i yuri. Oczywiście duuużo MOE i ECCHI!
Gore także nie zabraknie więc nie macie się co martwić!