niedziela, 21 lutego 2016

8. Wystawa... /cz.I - Strach.

    Danse macabre- taniec śmierci który zaczęłam tańczyć, może zbyt pewna siebie. Pamiętaj o znajomości kroków, to Cie może zniszczyć. 


Jaki piękny świat. Rok temu umarłam. Codziennie wracam z własnego pogrzebu. Samowystarczalność- do tego dążę, fanatycznie wręcz, czy to mnie zniszczy? 

Opowiem Ci przemilczany akt tęsknoty. Myślałam ze słowa można zastąpić dotykiem. Wiem że Ty wiesz że tak nie jest. Zapomniałam ze jesteś tylko człowiekiem. 



1769 wrzesień 14

 Siedzę w celi razem z innymi dzieciakami. Wszyscy zostaliśmy albo porwani, albo sprzedani przez własną rodzinę. Ja zostałam sprzedana, potem chciałam uciec i mi się udało, ale po jakimś czasie znów zostałam zniewolona. Nie miałam szans, byłam słaba.... I dalej jestem słaba. Nie jadłam od trzech tygodni, a nie piłam, już sama nie wiem jak dawno temu. Dziś dopiero dali nam kawałek chleba, trochę wody i kazali się umyć. To dziś jest dzień wystawy, dlatego "zadbali" bardziej o nasz wygląd. 

    W końcu przyszła kolej na mnie. Kiedy przeszedł po mnie mężczyzna wiedziałam, że albo dziś im ucieknę, albo zostanę czyjąś niewolnicą. Szarpałam się ile miałam sił, wyrywałam i rzucałam na wszystkie strony. Wszystko na marne. Mężczyzna zaprowadził mnie siłą na scenę. Oślepiły mnie światła więc przymknęłam nieco oczy. Z czasem przyzwyczaiłam się do tego i rozejrzałam się po ogromnej sali. Było tu mnóstwo ludzi. Wszyscy się na mnie patrzyli.
- Jessica Tora! Lat 16, czarne włosy i dziko zielone oczy! Drodzy panowie idealna do sami wiecie czego!... - mężczyzna spojrzał się na mnie oblizując. Mój wzrok przypominał w tamtym momencie dzikie zwierze w klatce.  Chcące odzyskać wolność, pewne tego o co chce walczyć. - Kto ile da za tę śliczna dziecinę?
- 1000 euro! - padła pierwsza cena. Mało  - pomyślałam.
- 5 i pół! 
- 12
-15 i pół - stawka była co chwilę podbijana, a ja liczyłam, że skoro nawet nie uda mi się uciec to trafie do jakiejś miłej starszej pani... Złudne nadzieje, co nie?
-18!
-28!
-49...! - było słychać szepty, spojrzałam na mężczyznę który dał tę cenę. Był gruby i ohydnie ubrany.
- 49 po raz pierwszy!...
- 94 tysiące funtów! - zabrzmiał głośno jakiś mężczyzna. Czarne włosy, czerwone oczy i ten jego uśmiech przyprawiły mnie o gęsia skórkę.
- 94 po raz pierwszy... - moje serce nagle zaczęło szybciej bić - ...po raz drugi...
- Nie!!! - wrzasnęłam zrozpaczona.
- ...i po raz trzeci! Dziecinka sprzedana dla Pana...
- Shina Vladimir Tepes....! - wszyscy nagle umilkli. Nie wiedziałam kim był ten mężczyzna, ale czułam, że ta cisza nie zapowiada nic dobrego.
Zaprowadzili mnie do jego samochodu. Kiedy mnie w nim zamknęli rozejrzałam się niepewnie. Nie poddam mu się, nie mu i nikomu innemu, uda mi się uciec.
  Mężczyzna wsiadł chwilę po mnie. Usiadł na przeciwko mnie i zaczął mi się przyglądać.
- Posłuchaj możesz mieć wiele, żyć sobie szczęśliwie i radośnie współpracując ze mną, lub... - spojrzał się na mnie i otworzył usta z zamiarem dokończenia.
- Nie mieć nic i nie współpracować? - zapytałam spoglądając w krajobraz za oknem. Nawet nie zauważyłam kiedy ruszyliśmy.
- Czytasz mi w myślach... - uśmiechnął się i puścił mi oczko.
Może na razie odpuszczę sobie walkę i zobaczę jaki jest w stosunku do mnie kiedy jestem posłuszna... Może później pokaże, że nie będę jego kolejną zabaweczką.  
- Więc? Co mam zrobić? - spojrzałam na niego pytająco.
- Na początek... - zamyślił się chwilę - ...Usiądź mi na kolanach! - powiedział, a jego oczy zabłysły niebezpiecznie. Wstałam i powoli, ociągając się zajęłam nakazane miejsce.
- Grzeczna dziewczynka... - pochwalił i objął mnie ręką w pasie, abym mu się nie wyrwała. Wziął do ręki kieliszek z ciemnoczerwoną cieczą, napił się jej i mnie pocałował. Poczułam wlewający się do moich ust, słodki płyn. Mężczyzna powtarzał tę czynność jeszcze kilka razy. Później chciał podwinąć moją koszulkę i zapewne mi ją zdjąć, jednak się od niego odsunęłam. Drzwi od samochodu otworzył nam szofer.
- Panie, jesteśmy na miejscu - mój właściciel spoważniał. Wziął mnie na ręce i szedł w stronę ogromnej posiadłości. Byłam speszona ale złapałam się go za szyję. Była okropnie zimna. Wtuliłam nos w przedramię. Pachniał znajomo,  jak gdybym już kiedyś czuła ten zapach.

Weszliśmy, a właściwie to ja zostałam wniesiona, przez wielkie,podwójne drzwi do holu. Był oszałamiająco piękny. Jakby mieszkał tu sam król świata.
 Zaburczało mi w brzuchu, a mężczyzna spojrzał się na mnie z uśmiechem.
- Z tego co słyszę jesteś głodna, na co miałabyś ochotę?
- A co znajduje się w menu? - Shina wyszczerzył się do mnie swoimi nienaturalnie dużymi kłami, co z początku nie wydawało mi się dziwne, jednak nie wiedziałam że zmieni się to w przeciągu kilku dni.
- Oprócz ciebie? Powiem to tak osobiście polecę ci Omlet francuski z serem i pomidorkami koktajlowymi z sosem z krewetek... Co ty na to? - otworzyłam lekko buzię z zaskoczenia. Ja dostane do jedzenia coś zjadliwego?
- Oczywiście! - uśmiechnęłam się szczerze.
- Jednak wpierw moja damo musisz się przebrać. Przyniosę ci ciuchy a ty zaczekaj na mnie w tym pokoju. Wskazał pokój palcem i odstawił mnie na ziemię. Poszłam tak jak kazał do pokoju. Kiedy otworzyłam pozłacane drzwi stanęłam w przejściu frenetycznie uśmiechając się na widok... nawet nie znam słów na opisanie tego pokoju. Mogłaby w nim zamieszkać księżniczka! Zahipnotyzowana pięknem pokoju weszłam do niego nie zauważając zamykających się za mną drzwi. Powoli oglądałam każdą, nawet najmniejszą rzecz oczarowana ich wyjątkowym wyglądem. Pomieszczenie było ogromne! Dotknęłam pościeli na łóżku z baldachimem, aż przeszły mnie dreszcze, tak delikatnego i przyjemnego w dotyku materiału jeszcze nigdy nie miałam w ręce. Właśnie zamknęłam oczy i wyobrażałam siebie śpiącą w nim. Jednak na moim ramieniu spoczęła dużych rozmiarów ręka, a jej właściciel w niewyobrażalnym tępie oplótł mnie drugą, podniósł delikatnie i położył na łóżku. Poczułam zapach Shiny. Czułam jak całuje mnie po szyi i ściąga ze mnie podartą koszulkę. Byłam sparaliżowana strachem i poddawałam się mu. Kiedy już byłam naga, mój właściciel ubrał mnie w suknie do spania. Spojrzałam na niego z przestrachem w oczach.
- Co? Myślałem, że będziesz świadoma tego, że to ja cie przebiorę... - właściwie to wiedziałam jednak nie myślałam, że zrobi to w taki sposób - ... Ciesz się, że byłem taki delikatny, bo mogłem to zrobić w inny sposób.

 Dostałam kolację do łóżka. Vladimir poinformował mnie, że jutro mnie obudzi o dziesiątej i do tej godziny mam czas spać. Czułam się jak w raju. Kolacja do łóżka, spanie do dziesiątej, delikatne traktowanie. Nie wiedziałam, że niedługo to się zmieni jednak liczyłam, że pozostanę tu jak najdłużej. Nawet nie zauważyłam kiedy opadłam w objęcia Morfeusza. Sen był przyjemny.

************************************
Eloszky ludziska! 
Nie pisałem nic (niestety) jednak: 
BARDZO WAS ZA TO PRZEPRASZAM!!!

Mam mnóstwo sprawdzianów i wgl... tak to u mnie wygląda chociaż jestę już dorosły :3 
To nie mogę się tym jakoś specjalnie cieszyć :')
Już niedługo druga część "Długów" i mam prywatne zamówienie którego klientka zgodziła sie na opublikowanie 4 partówka gdzie będzie harem, hentai, yaoi i yuri. Oczywiście duuużo MOE i ECCHI!
Gore także nie zabraknie więc nie macie się co martwić!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz